Zainspirowany publicystyką Tima Hughes’a – twórcy wielu ciekawych praktyk i teorii, dotyczących zagadnienia social selling, postanowiłem przyjrzeć się fenomenowi tzw. Connected Economy i zmian jakie to zjawisko wymusza nie tylko na nas – osobach prywatnych, ale również na gospodarce.

 

Jak to było dawniej?

 

W tradycyjnych społeczeństwach małe wspólnoty, takie jak osada, wioska czy plemię oczekiwały od każdego członka grupy wniesienia wartości dodanej, aby osiągnąć wspólny cel. Celem nie było zrobienie kariery. Było nim raczej przetrwanie. Dlatego członkowie wspólnoty dzielili się obowiązkami, wykształcali umiejętności przydatne dla całej grupy i wymieniali się owocami swojej pracy. Powstawały cenne z punktu widzenia wspólnoty profesje, pozwalające jej samej oraz jej członkom lepiej dostosować się do warunków zewnętrznych. A jeśli brakowało dobrego kowala, to chętnie przyjmowano go do wioskowej socjety.

 

Twoja nowa wspólnota.

 

Minęły wieki, ale analogia do wspólnot plemiennych jest nadal aktualna. Tworzymy grupy, zapraszamy znane nam osoby do uczestniczenia w naszej społeczności „kontaktów”. Co więcej zapraszamy do kontaktu osoby nam obce, ale ważne ze względu na cele jakie chcemy osiągnąć –  my i nasza społeczność. Wspólnoty użytkowników mediów społecznościowych działają podobnie, choć nie dla każdej platformy identycznie. Użytkownicy dzielą się opiniami, tak jak dawniej dobrami i usługami. Wszyscy pracują dla dobra swojego plemienia. Twoje plemię w świecie Connected Economy to ludzie, z którymi współpracujesz poprzez kanały mediów społecznościowych.

 

Co możemy dać „swoim ludziom”?

 

„Plemię działa, gdy jest w stanie ponieść Twoją pochodnię za Ciebie” – pisze Tim w swojej pracy. Oznacza to tyle, że Twoja społeczność będzie skłonna ponieść Twoją treść dalej, jeśli stworzysz odpowiednio wiarygodny przekaz.  Jeżeli będziesz myślał także o nich, okażą wdzięczność i z chęcią przekażą dalej Twoje przesłanie.

 

Bądź wiarygodny.

 

No dobrze, ale w jaki sposób uwiarygodnić swój medialny przekaz? Wiemy jak ważne w procesie dokonywania zakupu są opinie użytkowników. W przypadku zakupu pralki, telewizora, wynajmu wakacyjnego apartamentu lub zamówienia stolika w modnej knajpie, lubimy poczytać co inni użytkownicy mają do powiedzenia. Co ciekawe opinie obcych nam osób, ale będących znajomymi znajomych mają dla nas bardzo duże znaczenie i uznajemy je za wiarygodne.

 

Podziel się wiedzą – to wróci.

 

W naszej firmie, postawiliśmy na platformy LinkedIn oraz Twitter, ze względu na biznesowy charakter tych mediów. Prowadząc kampanie dla klientów dzielimy się wiedzą i doświadczeniem, zasilamy sieć treściami przydatnymi, które pomogą odpowiedzieć na pytania typu „jak to zrobić”. Z racji profilu firmy (obsługujemy głównie klientów branży IT), oprócz materiałów produktowych (które są postrzegane nisko w hierarchii wiarygodności) staramy się udzielać jak najwięcej porad odpowiadających na konkretne potrzeby użytkowników. Dobrze przygotowana treść zostanie poniesiona dalej, jak wspomniana pochodnia i przyniesie pozytywny efekt w postaci zwiększenia szans sprzedażowych klienta, a na pewno lepszego postrzegania marki. Dawaj nie oczekując natychmiastowego zysku, a dobro do Ciebie powróci. Nasi klienci mogą to potwierdzić.

 

Jesteś? Przetrwaj.

 

W klasycznym modelu gospodarki liczył się udział w rynku, przewaga konkurencyjna i zysk. Teraz walka przenosi się do sieci. Już tu jesteś, prawda? Więc oni, klienci, B2B i B2C też tu są i mówią o Tobie, Twoich produktach, firmie i usługach. Na tym polega „connected community” i  jak wiesz działa to jak miecz obosieczny.  Social media nie przeminą jak moda. Nie ma czasu na wahanie się, bo właśnie teraz „ktoś przejmuje Twoje plemię i uczy go swojego języka”. Dlatego naucz się panować nad mediami społecznościowymi, podłącz się, przyciągnij uwagę swojej społeczności i rośnij.


Bartosz Bredy, Wiceprezes Zarządu, Social Media Coordinator

 

Copyright 2018 SocialCube. Wdrożenie